PIĘCIORO Z =ASTERINY=




Kandydaci słyszą na wstępie zdanie:

NIE CHCESZ - NIE MUSISZ,
ALE JAK CHCESZ - TO MUSISZ WSZYSTKO PO KOLEI.
I NIE BĘDZIE LEKKO.


Kurs płetwonurków KDP/CMAS P1 jak zwykle rozpoczęliśmy wczesną wiosną na krytym basenie w Gliwicach. Kilkoro chętnych rezygnuje po pierwszych zapoznawczych zajęciach. Najpierw pływanie kraulem. To podstawa,tak uczymy się rytmicznie i głęboko oddychać. Po co? Bo powietrze pod ciśnieniem stawia znaczne opory. Przyspieszony i płytki oddech to pod wodą zadyszka i panika. Katastrofa.
Zaczynamy też trening -bez sprzętu- nurkowania i pływania pod wodą "na bezdechu". Trzeba polubić wodę w oczach i w nosie. Dopiero potem pływanie i nurkowanie w sprzęcie ABC, czyli z maską, fajką i w płetwach. Wszystko to brzmi niewinnie, ale cały czas chodzi o wyrobienie spokojnych reakcji na sytuacje awaryjne.
Trzeba umieć włożyć sprzęt pod powierzchnią,usunąć wodę z zalanej maski, trzeba umieć bezpiecznie skakać do wody i wyjść na pomost, holować "topielca".
I najważniejsze - zawsze asekurować partnera.

Dopiero na ostatnich zajęciach "deser", kilkanaście minut oddychania z aparatem na dnie basenu.Oczywiście i teraz instruktor nie daje spokoju. Okazuje się, że trzeba i można oddychać bez maski. Można oddychać w dwóch z jednego ustnika. Można zostawić aparat na dnie, wynurzyć się bezpiecznie i nurkując z powierzchni znowu założyć sprzęt. To ostatnie ćwiczenie, kiedyś podstawowe, to już raczej ciekawostka historyczna. Sprzęt starej konstrukcji można było zdejmować i zakładać w trakcie nurkowania. Taka umiejętność przydawała się, kiedy mimo awarii sprzętu lub wyczerpania zapasu powietrza nurek musiał zostać w wodzie. Współczesny sprzęt raczej nie pozwala na takie manewry, ale też jest bez porównania pewniejszy a i zapas powietrza w butlach jest większy.
Okazuje się,że wszyscy wykonują te dość trudne ćwiczenia za pierwszym razem. To znaczy,że szkolenie w "prawdziwej" wodzie jeziora powinno odbyć się bez kłopotów.

Mamy szczęście.Obóz znowu jest w Łagowie nad Jeziorem Trześniowskim. Jezioro jest głębokie i czyste. Obowiązuje zakaz używania silników spalinowych. To dla nas warunki idealne.
Tylko ten brak czasu! Część kandydatów musi wracać do pracy po tygodniu. Zazwyczaj szkolimy dziesięć dni, wtedy jest rezerwa na niedyspozycje i przejściowy "wodowstręt". Na szczęście jest dwóch instruktorów. Mamy też na obozie sprawdzonych kolegów z dużym doświadczeniem i najwyższymi stopniami CMAS. Są zawsze chętni do pomocy, zabezpieczenia i asekuracji. To duże wsparcie dla instruktorów. Ze sprzętem nie ma problemów. Dba o to dobry sprzętowy-mechanik.

Na obozie formuła NIE BĘDZIE LEKKO ! jest wpisana w rozkład dnia. Wstajemy o godzinie 7.15 i od razu bieg, gimnastyka i pływanie bez sprzętu. Jak daleko? Jak na każdym obozie. Na drugi brzeg. Na szczęście Trześniowskie to jezioro rynnowe a my przepływamy je wszerz. Nasi adepci trochę zdziwieni, że "starzy" też pływają i to podobno dla przyjemności.

Kurs P1 2008 ASTERINA
Godzina 7.15. Obozowa gimnastyka
Kurs P1 2008 ASTERINA
Znowu kraul! Teraz już w "prawdziwej" jeziornej wodzie


W programie nurkowanie dwa razy dziennie. W przerwach wykłady. To duży wysiłek. Nie ma mowy o alkoholu i tytoniu-absolutny zakaz, potwierdzony podpisem adepta.
Jak zwykle na początku ćwiczymy tylko zachowanie w sytuacjach awaryjnych.


Kurs P1 2008 ASTERINA
Instruktor Adam czeka...
Kurs P1 2008 ASTERINA
...tymczasem adepci jeszcze walczą ze sprzętem


I jak zwykle najprzyjemniejsze nurkowania na koniec szkolenia.
Po pierwsze: Jezioro kryje "atrakcję" To stroma ściana zbudowana z węgla brunatnego. Nurkujemy tam do dozwolonej przepisami dla adeptów P1 głębokości 20 m. (To sześć pięter wody nad głową!) Jest ciemnawo i bardzo zimno, ale to są polskie warunki. Do takich nurkowań właśnie się szkolimy.
Po drugie: Nurkowanie w nocy. Nocą pod wodą jest inaczej. Można spotkać dużo więcej i większych ryb.
Po trzecie: Ostateczny sprawdzian wyszkolenia i samodzielności. Nareszcie instruktor nie przeszkadza,ale dyskretnie płynie z tyłu. Para adeptów "w toni" czyli bez widoczności dna, kierując się kompasem powinna trafić do wyznaczonego odcinka brzegu. Tu wiele może się zdarzyć. W historii ASTERINY są wspomnienia o trafieniu do brzegu przeciwnego lub o zataczaniu kręgów aż do wyczerpania zapasu powietrza.
Tym razem nie będzie nowej legendy. Nie było kółek pod wodą, brzeg też znaleziono właściwy.

Na zakończenie przestroga dla "młodych" :

MOŻESZ NURKOWAĆ BYLE GDZIE.
ALE NA RAZIE NIE NURKUJ Z BYLE KIM.




Kurs P1 2008 ASTERINA
Płyniemy na zajęcia.
Będzie też pierwszy skok do tyłu z pontonu
Kurs P1 2008 ASTERINA
Ta flaga sygnalizuje:
NUREK W WODZIE! NIE WOLNO PODPŁYWAĆ!
Asekuracja też czasem moknie
Kurs P1 2008 ASTERINA
Swoją "pierwszą noc" będzie się długo pamiętać


Tak więc przybyło nam pięcioro dobrze przygotowanych do bezpiecznego nurkowania kolegów. Zdobywanie nowych doświadczeń i następnych stopni nurkowych to teraz sprawa ich woli.

KURS KDP/CMAS P1 W GLIWICKIM KLUBIE =ASTERINA=
UKOŃCZYLI I ZDOBYLI "PIERWSZĄ GWIAZDKĘ"



Ewa
Ewa
Kasia
Kasia
Darek
Darek. Szacunek za poczucie odpowiedzialności.
Miał już stopień, ale uznał, że powinien odbyć kurs,
bo długo nie nurkował. Nie było żadnych problemów.
Michał
Michał
Robert
Robert


W czasach kiedy aparat podawał więcej wody niż powietrza, kiedy często zawodził samodziałowy sprzęt, kiedy wszyscy płetwonurkowie się trzęśli, bo nurkowanie w skafandrze nie było regułą i kiedy prawie wszyscy nurkowie w Polsce się znali - to, co robimy nazywało się TURYSTYKĄ PODWODNĄ.
Teraz kiedy sprzęt jest niezawodny i nikt nie musi marznąć w wodzie, a na brzegach niektórych nurkowisk są tłumy i kolejki płetwonurków - to samo nazywa się SPORTEM EKSTREMALNYM.
Jak się zwał, tak się zwał. A my po powrocie razem z "młodymi" pojechaliśmy na tradycyjne nurkowanie poobozowe. Kamieniołom w czeskich SVOBODNYCH HERMANICACH zaliczony.

Kazik.




Łagów 2008
Klub GKP Asterina Gliwice